RSS   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Krynica » Wydarzenia » Ofiary stoków oblegają krynicką ortopedię

Ofiary stoków oblegają krynicką ortopedię

2012-02-07, Aktualizacja: 2012-02-07 16:16

Naszemiasto.pl Stanisław Śmierciak

Młoda turystka z Warszawy dopiero przyjechała do Krynicy-Zdroju. Zdążyła wjechać kolejką gondolową na szczyt Jaworzyny. Założyła narty, ruszyła i runęła. Pękająca kość ręki przebiła mięśnie. Kości miednicy złamały się w kilku miejscach.

(© fot. archiwum polskapresse)

Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij»
To najciężej poszkodowana z ofiara narciarskich stoków, które w minioną niedzielę trafiły do dyżurującego lekarza Jacka Ślipka, zastępcy ordynatora ortopedii krynickiego szpitala. - Narciarski koszmar - ocenia pierwszy weekend lutego Sławomir Kmak, dyrektor Szpitala Powiatowego w Krynicy-Zdroju. - Karetki ustawiały się w kolejce, a i tak większość kontuzjowanych przywożona była przez swoich bliskich prywatnymi samochodami.

Tomasz Słaboń, naczelnik Grupy Krynickiej GOPR mówi, że ratownicy prawie nie nadążali z udzielaniem pierwszej pomocy i transportowaniem "połamańców" ze stoków. - Z dwóch ambulansów, które są w krynickiej podstacji Sądeckiego Pogotowia Ratunkowego tylko jeden ma napęd na wszystkie koła, a tylko taki radzi sobie z trudnymi, zimowymi warunkami w rejonie górskich stoków - mówi ratownik-kierowca ambulansu, zastrzegając anonimowość. - Niestety, to stary samochód, nowszy jest z napędem na tylko jedną oś. Pod sam stok nie dojedzie. Mam nadzieję, że dyrektor pogotowia spełni obietnice i wprowadzi do służby tylko auta czteronapędowe, czyli takie "uterenowione".
∨ Czytaj dalej


W styczniu przywieziono do krynickiego szpitala około tysiąca osób z zimowymi kontuzjami. Ponad 800 to snowbordziści i narciarze. Z tego aż 190 musiało trafić na salę operacyjną, zaś 90"połamańców" chirurdzy określili jako przypadki bardzo ciężkie.

Dla Sądeckiego Pogotowia Ratunkowego największym problemem jest docieranie z pomocą do miłośników białego szaleństwa kontuzjowanych na stokach w Wierchomli. Poprzedni wojewoda zlikwidował podstację w Piwnicznej i zwykła karetka musi jechać ponad 30 kilometrów z Nowego Sącza lub pokonywać taki sam dystans z Krynicy-Zdroju. Jeśli jedzie z teg drugiego miasta, to uzdrowisko, a zarazem wielka stacja narciarska zostaje z tylko jednym ambulansem.

- Wystąpiliśmy do wojewody Jerzego Milera o przywrócenie podstacji w Piwnicznej - przypomina dyr. SPR Józef Zygmunt. - Poprosił o dokładną analizę wezwań z doliny Popradu i Krynicy. Statystyka działań ratowniczych na tym "narciarskim" obszarze jest wręcz porażająca, więc liczę, że szybko spełni nasze prośby.

Codziennie rano najświeższe informacje, zdjęcia i video z Nowego Sącza. Zapisz się do newslettera!

Przeczytałeś?

Oceń ten artykuł
+

Ocen pozytywnych

Ocen negatywnych

0 0
-

Komentarze

Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Wydarzenia dnia

Nasze akcje

  • BEZPIECZNI NA DRODZE

    Niemal każdego dnia dochodzi do tragedii na drogach. Zobacz, co jest ich najczęstszą przyczyną. Przeczytaj wyznania sprawców wypadków i ich ofiar.

Ogłoszenia nieruchomości

Ogłoszenia motoryzacyjne

Ogłoszenia pracodawców